sobota, 30 października 2010

Przygody z murzynkiem. Ekspresowy murzynek na kefirze.

Promienie porannego słońca muskają policzka. Ulice z wolna zapełniają się mieszkańcami. Jedni pędzą, drudzy pędzą. Jednym słowem - każdy dokądś goni. Prawie każdy.
Wolno, aczkolwiek nieociężale kroczę chodnikiem, stanowiąc kontrast dla pozostałych.
Wchodzę do domu, zarabiam ciasto. Włączam piekarnik i... doznaję szoku. Nie działa!
Nie, niemożliwe! I co mam począc z ciastem na tego wspaniałego murzynka?
Pędzę z blachą surowego ciasta do sąsiadki. Upiekł się. Dzięki niej mogę się nim raczyc... Przy kubku zimnego mleka. I dobrym filmie.























EKSPRESOWY MURZYNEK NA MAŚLANCE (lub kefirze)
(źródło: klik,klik, - podaję z moimi modyfikacjami)

3 szklanki mąki
2 szklanki kefiru
1 szklanka cukru
cukier waniliowy
1/2 szklanki oleju
słoik powideł śliwkowych (domowych najlepiej)
2 łyżeczki sody
2 czubate łyżki kakao

Suche składniki przesiałam do miski, dodałam mokre. Zmiksowałam.
Piekłam 40-45 minut w 180 stopniach. Jeszcze ciepłego podałam z kubkiem zimnego mleka.
Smacznego!

23 komentarze:

  1. ciasto było rewelacyjne. nie dziwie się, że robi taką karierę na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej dobrze że masz taką sąsiadkę za ścianą :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba mi Karmelitko przyszlas z pomoca. Jutro mam wazne spotkanie. Pieklam ciasto czekoladowe i skonczylo sie na pierwszym w zyciu zakalcu. U mnie polnoc, a ja sie chyba zabieram za robienie twojego murzynka. Lece do kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uśmiechnęłam się wyobrażając sobie Ciebie wędrującej z blachą ciasta do sąsiadki. dobrze miec dobrych ludzi u boku. i pyszny kawałek ciasta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wieki nie jadłam murzynka a tak ładnie kuszą te kawałki na zdjęciu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. uff... dobrze, że sąsiadka w domu była...:) super że też upiekłaś!
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powrót do murzynka jest jak powrót do dzieciństwa.Wygląda tak jak u mnie.Kiedyś, bo dawno nie piekłam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pech! U mnie też przygoda. Ciasto upieczone, ale nie mogę go sfotografować. Wcięło mi ładowarkę do aparatu. I co tu zrobić. Muszę lecieć do kiosku po zwykłe baterie i znaleźć ładowarkę!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudownie nieskomplikowany. A rankiem... I ja pędzę. Muszę. Żałuję...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sąsiadka na pewno ucieszyła się z Twojej wizyty, bo pewnie dostała kawałek tego pysznego murzynka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze mieć sąsiadkę - wspaniale wygląda kocham "Murzynki"

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię murzynki i wszelkie ciasta czekoladowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. wszelkie ekspresowe pyszności wielbię miłością wielką :) Twojego murzynka też

    OdpowiedzUsuń
  14. już po składnikach widać, że wilgotne, czyli i pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  15. pozdrowienia dla sąsiadki. :-) dobrze, że człlowiek może liczyć na innych... :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. robilam to ciacho i jest naprawde pyszne:) twoje wyglada bardzo smakowicie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. rozumiem, ze sasiadka dostala kawalek? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. grunt to dobra sprawdzona w potrzebie sąsiadka :) ciacho wyglada apetycznie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy sąsiadka dostałą swój kawałek? Ja bym nie odpuściła ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie ma jak pyszne ciasto ,a to na takie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  21. Mniam :) Musi być pyszny :D

    OdpowiedzUsuń