U jednych - pyzy, u innych pampuchy, kluski drożdżowe, pyzuchy. W moim domu od wiek wieków, czasów niepamiętnych zawsze nazywane kluchami na parze lub parowanymi. Tak było, jest nadal i zapewne pozostanie. Na hasło "parowane kluchy" wszyscy rzucają się wygłodniali do stołu, chwytają sztućce, talerze i z niecierpliwością czekają. Na piękne, puszyste, parujące jeszcze i gorące kluchy.Jeszcze tylko trochę sosu i do jedzenia!
Recepturę na nie znam od dawna. Babcia poznała ją od swej Mamy, która znała przepis dzięki swej Babci, itd. Tylko moja kochana Mama się wyłamała, kluch robić nie umie, ale nie mam jej tego za złe xd
Kluchy parowane więc przechodzą. Z pokolenia na pokolenie, zawsze niezmiennie tak samo smakowite.
Można je podawać dosłownie ze wszystkim, co tylko pasuje! Sosy słone, słodkie, kwaśne. Mięsa, surówki, owoce. Naprawdę, dają mnóstwo możliwości.
Mam nadzieję, że i Wy je docenicie. Myślę, że rozsmakujecie się w nich na dobre ;]
*** Można podawać od razu jak ja bądź zostawić je do wystygnięcia i później odparować
znów, przed podaniem. Można też mrozić.
Recepturę na nie znam od dawna. Babcia poznała ją od swej Mamy, która znała przepis dzięki swej Babci, itd. Tylko moja kochana Mama się wyłamała, kluch robić nie umie, ale nie mam jej tego za złe xd
Kluchy parowane więc przechodzą. Z pokolenia na pokolenie, zawsze niezmiennie tak samo smakowite.
Można je podawać dosłownie ze wszystkim, co tylko pasuje! Sosy słone, słodkie, kwaśne. Mięsa, surówki, owoce. Naprawdę, dają mnóstwo możliwości.
Mam nadzieję, że i Wy je docenicie. Myślę, że rozsmakujecie się w nich na dobre ;]
KLUCHY PAROWANE.
(przepis rodzinny;)
1kg mąki
kostka świeżych drożdży
2 szklanki gorącego mleka (ja pomieszałam na pół z ciepłą wodą)
1 łyżeczka soli
5 łyżek cukru
4 jaja
Mąkę przesiałam do miski. Wymieszałam z solą, wbiłam jajka, wymieszałam.
Drożdże rozpuściłam w szklance ciepłego mleka wraz z łyżką cukru. Resztę cukru
wsypałam do mąki. Wlałam ciepły rozczyn, wymieszałam, dolałam gorącego mleka
i wyrobiłam jędrne ciasto. Lepki, ale które w miarę ładnie odchodzi od dłoni.
Odstawiłam je, posypane lekko mąką do wyrośnięcia na około godzinę.
Następnie stolnicę (lub blat przykryty gazetą) posypałam obficie mąką, jak i dłonie.
Odrywałam nieduże porcje ciasta i formowałam bułeczki. Układałam na mące, zostawiłam
na kwadrans.
W dużym garnku zagotowałam wodę. Położyłam na niego sitko (specjalne) do parowania
kluch. Układałam po 4 obok siebie, przykryłam miedzianą (lub metalową) miską.
Każdą partię trzymałam na parze ok. 5 minut, aż staną się w miarę białe.
Następnie zdejmowałam je z sita. ***
*** Można podawać od razu jak ja bądź zostawić je do wystygnięcia i później odparować
znów, przed podaniem. Można też mrozić.
W Łodzi znane jako pampuchy :)
OdpowiedzUsuńPyszne, smak dzieciństwa. Chyba większość gospodyń ma na nie swój sposób :) najlepsze w sezonie z truskawkami i jogurtem :)
Jeszcze nigdy nie robiłam takich, ale zrobię:))) A można podawać z sosem grzybowym?
OdpowiedzUsuńmmm... już sobie wyobrażam taki obiad! jasne, pasują rewelacyjnie ;]
UsuńU mnie nazywane są "bułkami na parze"..uwielbiam je zwłaszcza w wykonaniu babci..;) teraz czas zrobić je samodzielnie.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o sos grzybowy to komponują się z nim idealnie.
Ja też niedawno robiłam kluski na parze, chociaż u mnie w rodzinie nie ma wcale tradycji ich robienia :)
OdpowiedzUsuńNapisałaś "kostka drożdży" - ale jaka? Są kostki 100g i 45g :)
u mnie pampuchy (Łódź), ulubione kluchy :) jako dziecko pochłaniałam je w ogromnych ilościach - najlepiej z sosem grzybowym :) wyszły Ci idealnie wyrośnięte
OdpowiedzUsuń...ale nabrałam apetytu. Moja Babcia mówiła także na nie buchty;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Jak z obrazka :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie robiłam, bo mąż zażyczył sobie tylko z nadzieniem (marmoladą) i boję się, że mi takowe wypłynie podczas procesu "parowania" ;)
Najbardziej lubię pampuchy z koktajlem owocowym!
Pozdrawiam serdecznie!
Moniko, jeśli je dobrze zakleisz i uformujesz zwarte kulki, obtoczysz lekko w mące - nie rozkleją się. ale uważaj, nadzienie nie może byc wodniste!
UsuńPrzesliczne, wiele bym dała teraz za taka buleczkę, cieplutką i puchatą.
OdpowiedzUsuńuwielbiam,chyba wiem co dziś na obiad!z koktailem truskawkowym:)
OdpowiedzUsuńwiesz co, ja jadłam je może raz w życiu? u mnie nigdy ich nie robiono, a szkoda!
OdpowiedzUsuńMmmmm ależ piękne Ci wyszły !!!
OdpowiedzUsuńCudownie Ci wyszły! U mnie mówiliśmy kluski na parze, lub parzaki:) I wszyscy je uwielbialiśmy, z sosem z królika lub na słodko z sosem jagodowym... oj, chyba zrobię, tak mi smaka narobiłaś!:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Jadłam je kiedyś bardzo dawno temu u rodziców mojej koleżanki. Nazywano je tam parowańcami i podawano z tłuszczykiem do mięsa. Niedawno mi się przypomniały i poszukiwałam przepisu na nie. Z nieba mi spadłaś z nim.
OdpowiedzUsuńNa pewno wypróbuję.
U mnie to "kluski na parze", a reakcja rodziny zawsze identyczna jak u ciebie :D
OdpowiedzUsuńU mnie też kluski na parze ;-) szkoda tylko, że tak rzadko je robimy!
OdpowiedzUsuńI u mnie również nazywa się je kluskami na parze, aczkolwiek w domu ich nie jadam praktycznie wcale. Nie mam pojęcia dlaczego :(
OdpowiedzUsuńUlala genialne kluchy! Do tego sos grzybowy albo gulasz i kapustka i byłabym w raju :)
OdpowiedzUsuńKluski na parze, tudzież buchty <3
OdpowiedzUsuńZ sosem jagodowym, aż się rozmarzyłam ;) Muszę koniecznie przetestować Twój przepis.
mam sprawdzony przepis na buchty, ale Twój mnie bardzo kusi :) może dla odmiany zrobię jutro z Twojego przepisu. Jak zrobię dam znać :)
OdpowiedzUsuńJa kiedyś robiłam, ale mi nie wyszły... Chętnie spróbuję z Twojego przepisu. I również czekam na info jaka ta kostka ;-)
OdpowiedzUsuńkostka 100 g, taka na kilo mąki ;]
Usuńmówiąc po krótce, najzwyklejsza, stugramowa kostka świeżych drożdży.
bardzo ladne parowance, ja lubie takie z sosem owocowym, mniammm:)
OdpowiedzUsuńNiedawno miałam smak na nie, ale nie chciało mi się robić, więc kupiłam gotowe. Nie ma to jednak jak domowe kluski na parze. :)
OdpowiedzUsuńMoje ulubione danie z dzieciństwa. U mnie nazywane kluskami na parze. Potem poznałam nazwę 'pampuchy' i żeby było śmiesznie, często jej używałam. Mama się śmiała, bo nie znała tego określenia wcześniej. :)
OdpowiedzUsuńJakby ich nie nazwać, są wspaniałe! Uwielbiam z jagodowym jogurtem
OdpowiedzUsuńUwielbiam je, smak mojego dzieciństwa. U mnie nazywają się pampuchy :) podane z sosem z długo podgrzewanej kremówki
OdpowiedzUsuńToć to są przecież PAROWAŃCE :))
OdpowiedzUsuńA u mnie jeszcze inaczej, bo bułki na parze i uwielbiam je niemiłosiernie. Twoje wyszły takie pulchne i żółciutkie. Aż nie mogę patrzeć, bo "chodzą za mną" miesiąc i zawsze mi coś wskoczy innego w menu.
OdpowiedzUsuńu nas mówi się na nie paruchy, czasem parowce :) Moje dzieci je uwielbiają :)
OdpowiedzUsuńEhh.. co ja bym teraz dała by takie kluchy zjeść.. uwielbiam je ;-)
OdpowiedzUsuńwww.przysmakiewy.pl
pyzy, pyzy, pyzy co dnia bym jadla:)
OdpowiedzUsuńzrobiłam wyszły cudnie :0 dziękuję i pozdrawiam gorąco
OdpowiedzUsuń