sobota, 8 grudnia 2012

300 post.. NALEŚNIKI NA KEFIRZE.

To już 300 postów jest za mną.. 
Rany, ale ten czas leci! Jestem już z Tobą, Czytelniku
od stycznia 2010. Jak na taki kawał życia, mało skleiłam tu zdań, słaba frekwencja. 
Ale zapewne sam Czytelniku rozumiesz... Problemy, nauka, brak czas i teraz zmiany.
Życie ma tendencje do biegu pod górkę, zwykle nie ułatwia nam niczego. 


Jak powstał mój blog?
Wiesz, Czytelniku, że też się zastanawiam? Tak, na dobrą sprawę, pomysł i już sam blog po prostu
się pojawił, od tak. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo gdzie, a przede wszystkim, po co.
Na szczęście nie mogę sobie zarzucić, że to wpływ mody na kucharzenie w sieci, bo tak
zdecydowanie nie jest. Poza tym, wyprzedziłam ten czas o jakieś pół roku / rok. Mam więc 
czyste sumienie.



Pisałam tu swoje sentencje, refleksje, myśli.
Blog z biegiem postów stał się moim dziennikiem emocji i kulinarną książką z przepisami,
ostatnio głównie autorskimi.
A Ty czytałeś! Co tak mnie raduje. Nawet najmniejszy komentarz świadczy o poświecanej
mi uwadze, a to dla mnie naprawdę wiele.

Dziękuję Ci Czytelniku za takie przyjęcie na początku i trwanie ze mną, podczas kiedy ja
piszę i gotuję. Dziękuję :*

****************

Z racji, że znajdujesz się czytelniku, na blogu kulinarnym, musi być przepis!
Dziś coś szybkiego, z cyklu "jak nie marnować dogorywających produktów w lodówce".
Marnowanie jedzenia strasznie mnie frustruje. Dziś.. kefir.
Co zrobić z kefirem, któremu ucieka termin ważności?


NALEŚNIKI NA KEFIRZE.
(mój.)

2 szklanki kefiru
2 szklanki mąki
1/2 szklanka wody gazowanej
1/3 szklanka oleju
łyżka cukru
łyżeczka soli
łyżeczka proszku do pieczenia (ale niekoniecznie)

Wszystkie składniki miksujemy ze sobą.
Kiedy ciasto je zbyt gęste, ciężkie i zbyt słabo zlewa się na patelni, dodajemy wodę,
a gdy znów jest zbyt rzadkie i w niczym nie przypomina ciasta na zwykle naleśniki,'
dosypujemy mąki. Ewentualnie doprawiamy dodatkowo.

Potrzebna jest nieprzywieralna patelnia.
Wtedy, dzięki dodatku oleju, nie muszą się topić w tłuszczu na patelni.
Wylewamy porcje ciasta na rozgrzaną patelnie, wyrównujemy. Uwaga, by naleśniki
nie były za grube. 
Smażymy na złoto.


Smacznego!
Pozdrawiam,
Karmel-itka!

12 komentarzy:

  1. gratuluję imponującego jubileuszu! zastanawia mnie smak tych naleśników, ale takie małe grubaski wyglądają niezwykle zachęcająco. (;

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję!+super naleśniki<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i licze kolejnych 300 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję Karmel-itko! Powodzenia w dalszym pisaniu bloga i wymyślaniu smacznych dań :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ulubione naleśniki!;)
    brakuje mi tutaj tylko nutelli:D

    OdpowiedzUsuń
  6. naleśniki mogłabym jeść dzień i noc...a dupa rośnie:)))
    gratulacje a propo postów!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Robiłam kiedyś podobne;). Życzę kolejnych 300 postów i kolejnych pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 300 postów to już coś:-) Ja może nie jestem od początku, ale od czasu do czasu trafiam do Ciebie na coś pysznego. Karmelitko, życzę inspiracji w kolejnych postach, pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. wczoraj jadłam naleśniki mojej mamusi ,te też super ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. oby więcej postów :) powodzenia na przyszłość i wciąż nowych, jeszcze wspanialszych inspiracji

    OdpowiedzUsuń
  11. na kefirze lub maslance naleśniczki są takie delikatne;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to niech będzie kolejne 300 postów! Naleśniki fajnie, nie robiłam jeszcze na kefirze. Wypróbuję z chęcią. :)

    OdpowiedzUsuń