TARTA POMARAŃCZOWA Z PIANKAMI.



Wszystko się klei od soku i pachnie pomarańczową skórką. Bucha gorąco od piekarnika, nadal próbuję doczyścić dłonie od ciasta. Jego ugniatanie mnie relaksuje, cały stres znika, uchodzi jak powietrze z balonika. Czuję się wtedy taka szczęśliwa, kiedy wiem, że to będzie pyszny deser. Śmieją mi się oczy, bo czuję, jak cudownie pachnie w trakcie pieczenia. Pieką policzki z ekscytacji, że znów spróbuję czegoś nowego.


To już trzecia z receptur, gdzie wykorzystuję jakieś słodkości marki JOJO. Tym razem są to pianki Party. Zapieczone na pomarańczowej tarcie zapewniają atrakcyjny wygląd i dodają ciekawą nutę smakową (słodką jak diabli). Oczywiście, najlepiej tarta ta smakuje na gorąco, gdy pianki są tak cudownie miękkie, klejące, syczące... Rozkoszy nie ma końca.




TARTA POMARAŃCZOWA Z PIANKAMI.
/całkowicie autorski od A-Z; współpraca z JOJO; /

spód:
250g mąki
135g (nieco więcej niż połowa kostki) miękkiego masła
szklanka cukru
1 jajko
1 żółtko
łyżeczka proszku do pieczenia


krem:
1,5 szklanki soku pomarańczowego (z 8-10 pomarańczy)
2 opakowania budyniu waniliowego (w proszku)*
200 ml kremówki
3 jajka
1 żółtko
szklanka cukru


Z przesianej mąki, masła, cukru, proszku do pieczenia,żółtka
i jednego jajka szybko
zagniatam ciasto. Pozostałym masłem smaruję formę na tartę o średnicy 28 cm,
wylepiam ją rozwałkowanym ciastem, delikatnie dociskając brzegi.
Przykrywam kawałkiem papieru do pieczenia  i przyciskamy grochem
lub fasolą (suche).  Piekę 10 min w temp. 200°C. Odstawiam na bok.

Jajka na krem ucieram z cukrem na dość jasną, lekko płynną masę.
Mieszam kremówkę i szklankę soku pomarańczowego, a w pozostałej
 ilości soku rozcieńczam proszek budyniowy.
Mieszaninę kremówki i soku dodaję do jajek, mieszam, stawiam na palniku
i na wolnym ogniu podgrzewam, ciągle mieszając. Po około 3 minutach, kiedy
mieszanka jeszcze się nie gotuje, dodaję rozcieńczony budyń. Mieszając
bezustannie, czekam aż podgrzewana masa zacznie gęstnieć. Gorącą, przekładam
na upieczony spód tarty i wkładam do rozgrzanego piekarnika.
Piekę około 35-40 minut w 180 stopniach.

Wyciągam tartę ostrożnie z pieca, układam na jej wierzchu pianki,
ponownie wkładam do piekarnika i podpiekam tak długo, aż pianki
zyskają piękną, lekko brązową barwę.


Najlepiej smakuje na ciepło.
Aby ułatwić sobie życie i nie męczyć się z krojeniem całego ciasta
(pianki się strasznie ciągną i kleją do noża), lepiej pokroić tartę przed
ułożeniem pianek i zapiekać w pojedynczych kawałkach.

* Jeśli chcemy sztywniejsza masę pomarańczową, dodajemy 3 paczki budyniu,
dla mnie jednak wtedy jest nieco zbyt twarda.


SMACZNEGO!


 

Pozdrawiam,
Karmel-itka

Komentarze

  1. To wreszcie cytrynowa czy pomarańczowa ? :D Ale fakt, iż z tymi piankami wygląda cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomarańczowa! mały chochlik się wkradł. widocznie myślałam, by się pokusić na cytrynową w najbliższym czasie!

      Usuń
  2. Świetna, uwielbiam cytrusowe wypieki ;) Pozdrawiam, gingerbreath.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjny pomysł! Taka tarta jest idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wygląda! Zapiekałam pianki na rabarbarowej tarcie, wyszło przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wypatruję ostatnio pianki i znalazłam. Lubie je ostatnio więcej:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz