WIELKANOCNE ZAJĄCZKI.




Przestało w końcu padać. Niebo wypłakało swoje smutki, dziś uśmiecha się do mnie zza okna.
Wielkanocne tematy są na piedestale. Wszyscy pieką, gotują, sprzątają, dekorują. Przedświąteczny czas to naprawdę wymagający i pracowity okres. Pomimo to, nie brak mi energii, aby zmajstrować coś wesołego.




Nie ma Wielkiej Nocy bez kurczaczków, zajączków, pisanek, bazi. Nie ma, przynajmniej dla mnie.
W tym roku nie zdążę zrobić papierowych kicajków, jak rok temu. Dlatego postanowiłam je upiec :]

Są bardzo łatwe w przygotowaniu, jedyny kłopot to wycięcie kształtu zająca z tektury, który później wycinam z rozwałkowanego ciasta. Niestety nie udało mi się (przez pracę) zrobić wzoru do wydrukowania, ale myślę, że każdy sobie poradzi z tym rysunkiem, a jeśli nie, internet obfituje w różne zajączkowate kształty.





WIELKANOCNE ZAJĄCZKI.
/własny;/

na 15 zajączków średniej wielkości


1, 5szklanki mąki pszennej + mąka do podsypywania
1/3 szklanki ciemnego kakao
2 łyżeczki proszku do piecznia
160 g miękkiej margaryny
100 g drobnego cukru (ja użyłam ksylitolu - cukru brzozowego)
1 opakowanie cukru waniliowego
3 łyżki oleju roślinnego
2 łyżki wody

dodatkowo:
cukier puder
odrobina mleka
groszki czekoladowe
1 białko



Z tektury wycinam kształt zająca, jaki będę wycinać z ciasta.


Wszystkie składniki, oprócz kakao, umieszczam w misce,
wyrabiam gładkie ciasto. Dzielę je na dwie części, jedna wielkości
dwóch sporych łyżek oraz druga z pozostałego ciasta.
Do większej porcji dodaję kakao, do mniejszej odrobinę mąki.
Wyrabiam ponownie, każde ciasto osobno. Musi być gładkie,
plastyczne i nie powinno kleić się zbytnio do rąk (ewentualnie dodać mąki).


Ciemne ciasto rozwałkowuję na grubość około 0,3-0,5 cm.
Przykładam wycięty kształt zajączka i za pomocą noża, wycinam. 
Układam zajączki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


 


Następnie, podsypując mąką, rozwałkowuję jasne ciasto na około 0,2 cm.




Za pomocą kieliszka od wódki, wycinam małe kółka.




Każde z kółek smaruję od spodu białkiem i delikatnie dociskam 
do zajączków. Ma być to  pyszczek.




Tak przygotowane zajączki wkładam do piekarnika nagrzanego do 190 stopni
i piekę około 10 minut, aż pyszczki się zrumienią. Zostawiam do wystudzenia.




Następny element - oczka. Wsypuję do miseczki 1/2 szklanki cukru pudru
i dodaję łyżkę mleka. Musi powstać bardzo zwarty, wręcz plastyczny lukier.
Za pomocą palców pokrytych cukrem pudrem, formuję małe wałeczki
z lukru i rozpłaszczam je na kształt oczek. Delikatnie przyciskam do zajączków.
Aby je przymocować, na środku mocno wduszam po jednym 
groszku czekoladowym na każde oczko. 

Zostawiam na około 30 minut, aby oczka stwardniały.


SMACZNEGO!





Pozdrawiam,
Karmel-itka


Komentarze

  1. Bardzo urokliwe zajączki. :) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. bomba!
    Radosnych Świąt Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale słodziaki, o wiele sympatyczniejsze o tych kupnych kolegów ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz