MALINOWY CURD.



Jak Alina z Balladyną, siostry dwie urodziwe, gdzie za malin kosz jedna z nich dopuszcza się zbrodni parszywej. Pamiętasz tę historię? Dzbanek słodkich malin, który przyniósł śmierć. Jaką cenę ja jestem w stanie ponieść w imię miłości? A TY?


Przez długi, długi czas prym wiódł lemon curd, czyli jajeczny krem z soku z cytryny, który idealnie nadaje się jako nadzienie do tart i tartaletek, na deser, do naleśników czy przekładania tortów. Skoro cytrynowy smak był udany, trzeba włączyć swoją kreatywność i dać jej całkowity upust, wymyślając nowe odmiany.

Widziałam naprawdę wiele różnych, zachęcających propozycji. Nawet u mnie swego czasu pojawił się ORANGE CURD. Postawiłam tym razem jednak na maliny, których mam naprawdę od zatrzęsienia. Poza tym bardzo lubię te różowe, pachnące sierpniowym słońcem i letnimi powiewami wiatru, owoce.

W jednym z kolejnych postów pokażę, jak spożytkowałam słoiczek z tą piękną, różową masą.



MALINOWY CURD.
/przepis pochodzi z bloga Everyday Flavours;/
 500 g malin
80 g cukru
sok z 2 cytryn
4 łyżeczki mąki ziemniaczanej
2 jajka
1 żółtko 
50 g masła
Maliny płuczę. Wrzucam je do rondla, zasypuję cukrem i podgrzewam. 
Gotuję tak długo, aż owoce całkowicie się rozpadną. Wtedy wyłączam gaz,
masę przelewam przez sito, dokładnie przecieram, bu otrzymać jak najwięcej musu.
Pozostawiam do wystudzenia.

Jajka i żółtko delikatnie roztrzepuję. Mus malinowy stawiam na palniku,
podgrzewam, ale nie gotuję, wyłączam gaz. Wlewam masę jajeczną
i ciągle mieszając, dokładnie ją rozprowadzam. Następnie znów włączam gaz,
bez ustanku mieszając, dodaję po łyżeczce mąki ziemniaczanej.
Kiedy krem zgęstnieje, łączę z masłem. Odstawiam do wystudzenia.
Jeśli powstały grudki z mąki, przetrzeć krem przez sito.
Wytrzymałość: do dwóch tygodni w lodówce.


SMACZNEGO! 




Pozdrawiam,
Karmel-itka


Komentarze

  1. Mniam, pychota :) U mnie jeżynowy czeka na spożytkowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Bo też widzisz, siostro, że ten dzbanek
    To moje szczęście, mój mąż, mój kochanek,
    Moje sny złote i mój ślubny wianek,
    I wszystko moje…"
    Mój ulubiony polski dramat! Curd wygląda pysznie, też mógłby pewnie zostać ulubionym ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz