BURGERY Z CZARNEJ SOCZEWICY.




Patrzę na zegarek, dochodzi piąta. Przewracam się z boku na bok. To była ciężka noc. Tyle różnych myśli wypełniających głowę, ogrom sprzecznych uczuć w sercu. Czuję wewnętrzny chłód, pomimo gorąca bijącego od pościeli. To była ciężka noc.



Chyba znowu włączył się u mnie tryb "refleksyjnej romantyczki". Z trudem zasypiam, budzę się z bólami głowy, ciągle myślę o wielu rzeczach, rozmaitych sprawach, minionych sytuacjach i nieokiełznanych uczuciach. Czyżby to jesienne rozmarzenie i melancholia? Oby nie. Nie lubię tego stanu ogólnego przybicia. Czuję się wtedy taka.. niepotrzebna światu.


 


 BURGERY Z CZARNEJ SOCZEWICY.
/własny;/

na 6-7 kotlecików


3/4 szklanki suchej czarnej soczewicy
2 średnie marchewki
1 pietruszka
1 biała cebula
posiekany pęczek natki pietruszki
0,5- 1 szklanka bułki tartej
1/2 szklanki otrębów owsianych
1 jajko
sos sojowy
curry, sól, pieprz


Soczewicę płuczę na sicie, po czym gotuję (stosunek wody do soczewicy jak 3:1).
Czas gotowania to około 15-20 minut od momentu zawrzenia wody. 
Gdy soczewica będzie miękka, odcedzam - jeśli zostało jeszcze nieco wody.

Marchewkę i pietruszkę obieram, marchew ścieram na dużych oczkach,
pietruszkę na małych.Wrzucam do miski wraz z soczewicą, posiekaną natką,
cebulą i otrębami. Wbijam jajko, mieszam, dodając stopniowo bułki tak,
by powstała odpowiednia, klejąca i zwarta konsystencja. Doprawiam,
ponownie mieszam, po czym formuję z masy kotleciki.

Układam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wstawiam 
do rozgrzanego piekarnika i piekę w 180 stopniach około 20 minut,
w połowie pieczenia przewracając burgery na drugą stronę. 


SMACZNEGO!




Pozdrawiam,
Karmel-itka



Komentarze

  1. Och Karmel, widzę, że i dusze podobne mamy ... Wiesz moja droga, że te jesienne stany są dla nas niebezpieczne i zdradliwe :( Trzymaj się Karmel mocno Ziemi proszę, a westchnienia tylko miłosne proszę :) Ja zawirusowana ostatnio i w rozjazdach więc w mojej kuchni niewiele się niestety dzieje, ale już marzę by zamknąć się w kuchni ... czarna czekolada, cynamon, chili, goździki, rum, orzechy .... to wszystko powinno poprawić stan rozdygotanej duszy :) Nie ma jak coś dobrego ugotować, nakarmić przyjaciół (albo samemu spałaszować), delektować się smakiem i aromatem ... czuć życie <3

    Burgery zachęcające i apetyczne Karmel, na pewno wypróbuję (choć moje chłopaki nie za bardzo za takimi wynalazkami jak wiesz - tylko kotlet i kotlet :) :) :) )

    Ściskam serdecznie, mam nadzieję, że będziesz mogła dziś choć trochę w ciągu dnia odespać ?
    Szkat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkat, jak to dobrze, że ktoś rozumie. Życzę Ci szybkiego "odwirusowania" i możliwości pichcenia. Wiem, jak to cięzko, kiedy nie można stanąć w kuchni by się zrelaksować i móc wykorzystać swoją energię. Dasz radę, a potem zapewne powstaną same arcydzieła!

      A to normalne, faceci tak mają - u mnie tylko ja takimi smakołykami się zajadam i nikt mnie nie rozumie. Cóż, życie :D

      Och, dziś odespać? Mam nadzieję, na szczęście nie mam aż tylu spraw do załatwienia. Chwilka powinna się znaleźć.

      Dziękuję za przemiły komentarz i również gorąco pozdrawiam!

      Usuń
    2. :)

      zapomniałam dopisać, że zdjęcia cudne :)

      Usuń

Prześlij komentarz