sobota, 31 stycznia 2015

CIASTO "COMBER" Z ALKOHOLEM





Czekolada działa tak uspokajająco… I pomyśleć, że znano ją już jakieś 15 000 lat temu, jednak w tej formie (tabliczka), jaką znamy dzisiaj, spotkać ją można było dopiero pod koniec XIX wieku .


„Czekoladę” wcześniej spożywano w postaci napoju o nazwie tejate, którą każde plemię przygotowywało na swój sposób, zresztą przyrządza nadal.

Kakao pochodzi z drzew kakaowych (Theobroma coccoa), które rosną w wilgotnych lasach dżungli i znacznie różnią się od innych drzew. Wykazują kauliflorię, jak to pozywają botanicy, czyli pączki kwiatowe wyrastają bezpośrednio z pnia, a nie na czubkach gałęzi, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. I nie są wiatropylne, jak początkowo sądzono. Bo to malutka muszka Forcypomyia, wielkości główki od szpilki, żywi się nektarem, a jednocześnie zapyla roślinę. Z kwiatów powstaną spore owoce, niczym piłka od rugby, w których kryją się owalne ziarna kakaowe, koszmarnie gorzkie po przegryzieniu.

Ciasto bardzo mi posmakowało. Jest wilgotne, delikatne i bardzo alkoholowe. Odstąpiłam od polewy czekoladowej – odłożoną masę kakaową przetworzyła na czekoladę pitną na gorąco. W to miejsce popełniłam lukier na bazie ponczu do nasączenia ciasta.



CIASTO COMBER Z ALKOHOLEM
/źródło: Mała Cukierenka/


1,5 szklanki mąki pszennej
250g masła
1 szklanka cukru
1 opakowanie cukru wanilinowego 16g
3 jajka – osobno żółtka i białka
3 łyżki kakao bez cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki wody
Do nasączenia:
1 szklanka zaparzonej herbaty z dwóch torebek
½ szklanki mocnego alkoholu (np. brandy)


Przesiewam mąkę i mieszam ją z proszkiem do pieczenia.
Masło, cukier, cukier wanilinowy, kakao oraz wodę umieszczam w rondelku i rozpuszczam, gotuję masę przez około 5 minut, następnie odstawiam do ostudzenia, odkładając 8 łyżek na polewę (której nie zrobiłam).

Białka ubijam na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtka roztrzepuję, dodaję do wystudzonej masy kakaowej wraz z mąką wymieszaną z proszkiem. Na samym końcu dodaję ubite białka, łączę delikatnie z pozostałymi składnikami. Przelewam do keksówki (najlepiej 25x12cm), którą uprzednio wykładam papierem do pieczenia. Wstawiam do rozgrzanego piekarnika, piekę w 180 stopniach przez około  45-55 minut, do tzw. „suchego patyczka”.

Herbatę mieszam z alkoholem.

Ciasto po upieczeniu całkowicie studzę, po czym nasączam ponczem herbacianym, zostawiając ¼ szklanki na przygotowanie lukru, którym polewam  wystudzone i nasączone ciasto.

Kroję na grube plastry po stwardnieniu lukru.


SMACZNEGO!


Pozdrawiam,
Karmel-itka

6 komentarzy:

  1. Mmm czekolada i alkohol,,, połączenie iście pożądane na zimowe wieczory ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny przepis, musimy wypróbować
    zapraszamy do nas
    blotodlazuchwalych.blogspot.com
    Amanda&Hubert

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekoladowe ciacho zawsze i wszędzie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z alkoholem to ja bardzo lubię ciacha a jeszcze czekoladowe tego pycha.

    OdpowiedzUsuń