wtorek, 24 lutego 2015

MULE PO MARYNARSKU




 Wielka kluska w gardle i trzęsące się dłonie. Dam radę? Nie ucieknę? Podołam? No jasne, że tak. Nie ma innego wyjścia. Nie ma innej opcji.




Przed mulami dużo ludzi czuje niepokój, związany głównie z przygotowaniem. Jak się okazuje, te owoce morza to bardzo przyjazne stworzonka, trzeba tylko znać kilka podstawowych zasad.

Mule są zdatne do jedzenia, gdy ich muszle są zamknięte. Gdy są otwarte, oznacza to, że mule zdechły, a tym samym zaczęły produkować bardzo niebezpieczne toksyny, które powodują silne zatrucia. Jeśli muszle są otwarte, można sprawdzić, czy czasem i tak żyje. Wystarczy energicznie i odważnie uderzyć muszlą o blat stołu. Zamykanie się muszli daje nam sygnał, że mul wciąż żyje, więc jest zdatny do spożycia. To samo w przypadku, gdy muszle zamykają się i otwierają naprzemiennie.

Gotowanie - zaledwie 5-7 minut, po wrzuceniu do bulgoczącej potrawy. Dłuższa obróbka termiczna powoduje, że mięso, które normalnie jest delikatne, stwardnieje i stanie się gumowate.



MULE PO MARYNARSKU
/własny;/

4 porcje


300g świeżych muli
1 puszka pomidorów z puszki
1 cebula biała
3 ząbki czosnku
ok. 30g marchewki
30g korzenia pietruszki
natka selera korzeniowego
3/4 szklanki białego wytrawnego wina
1 liść laurowy
3 ziarna ziela angielskiego
2-3 łyżki oliwy z oliwek
sól, pieprz


Sprawdzam świeżość muli. Jeśli są zamknięte, to dobrze. Gdy są otwarte, uderzam
o blat muszlą. Gdy ta się zamyka, to znak, że mule są zdatne do jedzenia. 
Otwarte muszle odrzucam. Następnie szoruję je pod bieżącą wodą szczoteczką.

W rondlu rozgrzewam oliwę z oliwek. Szklę na niej obraną i posiekaną cebulę,
a pod koniec dorzucam pokrojony w cienkie plasterki, obrany czosnek. 
Marchewkę i pietruszkę obieram, kroję w słupki, wrzucam do rondla
Podsmażam, podlewam winem, duszę pod przykryciem wraz z liściem
laurowym, zielem angielskim. Pod koniec wrzucam pomidory z puszki,
które wcześniej rozgniatam dokładnie widelcem. Natkę selera siekam bardzo drobno, 
dodaję do bulgoczącej potrawy, doprawiam solą i pieprzem.

Następnie wrzucam mule, które mieszam z zawartością rondla
potrząsając garnkiem. Gotuję na wolnym ogniu pod przykryciem
5-7 minut, aby mięso muli pozostało delikatne. 

Podaję ze świeżym, chrupiącym pieczywem.


SMACZNEGO!


Pozdrawiam,
Karmel-itka


3 komentarze:

  1. Zjadłabym zdecydowanie, wyglądają pyszne!: )

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smakowicie się prezentują, może się kiedyś odważę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mule ubóstwiam w każdej postaci i są częstym gościem w mojej kuchni :) Twoje również wyglądają bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń