ORZEŹWIAJĄCY NAPÓJ Z BIAŁEGO WINA




    
    Za oknem temperatury jak w tropikach, a ja siedzę z anginą. Świetnie, prawda? Niemniej post dzisiaj kieruję do wszystkich, którzy w przeciwieństwie do mnie, pragną zbawiennego ochłodzenia i orzeźwienia.



    Zgodzę się z tym, że najlepsza na upały jest przesłodzona, mocna i gorąca herbata, jaką serwuje się w Turcji. Dlaczego? Pod wpływem przyjętego gorąca, nasze ciało poci się, jednocześnie dając ochłodzenie. Ale choć mamy tureckie upały, to Polska i nie jesteśmy przyzwyczajeni to tak hadcorowych sposobów. Większość z nas sięgnie jednak po coś zimnego, choć prawdę mówiąc, efekt orzeźwienia bywa bardzo krótkotrwały. 

    Sama tak mam - zamiast gorącej herbaty czy kawy, sięgnę po zimny sok czy lemoniadę z lodówki. Niekoniecznie jest to dobre, o czym sama się przekonałam, nabawiając anginy. Zbyt duża różnica temperatur powoduje szok termiczny i sprzyja rozwojowi drobnoustrojów czy powstaniu zapalenia. Tak samo z klimatyzacjami. Różnica między klimatyzowanym pomieszczeniem a powierzem na zewnątrz sięga nawet 15-20 stopni! Można to porównać ze skokiem do lodowatej wody porosto po długim czasie opalania się w pełnym słońcu. Nic przyjemniego!

    Jednak cóż począć, kiedy termometry wskazują ponad 33 stopnie, z nieba leje się żar? Nie pozostaje nic innego, jak napawać się tą pogodą i uraczyć pysznym napojem na bazie białego wina. Polecam serdecznie ;)







ORZEŹWIAJĄCY NAPÓJ Z BIAŁEGO WINA
/własny;/

dla 4 osób


3-4 morele
1,5 szklanki białego wytrawnego wina
sok z 1 limonki
napój typu Sprite/gazowana woda cytrynowa lub jabłkowa
dużo kostek lodu


Wino rozlewam do szklanek w równej ilości. Wrzucam pokrojone w cząstki morele, dodaję plasterek limonki. Uzupełniam wodą smakową/Sprite'm. Odstawiam na kwadrans, aby smaki się "przegryzły". Wrzucam lód i podaję.


SMACZNEGO!


Pozdrawiam,
Karmel-itka




Komentarze

  1. Brzmi i wygląda przepysznie ! Lubię drinki z mieszanką Sprite ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie połączenie! :) angina to paskudne chorobsko nie raz się przekonałam o tym na własnej skórze...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz