czwartek, 28 maja 2015

MLEKO FISTASZKOWE I SEREK Z FISTASZKÓW


Mleko roślinne w diecie beznabiałowej to znakomity odpowiednik zwykłego mleka krowiego. Jest lżejsze, dla mnie osobiście - smaczniejsze i obfituje w bogactwa, jakie skrywają w sobie te roślinki/strąki/orzechy, jakich użyliśmy.



Co ciekawe, ostatnio czytając i wdrażając w życie małym kroczkami dietę paleo (ojej, czy wytrwam, pojęcia nie mam) dowiedziałam się, że spożywanie orzechów, nasion i ziaren na surowo, np. prosto z paczki, nie wnosi do naszej diety zupełnie nic. No, chyba, że liczymy przyjemność z chrupania.

Również obróbka termiczna, czyli słynne prażenie m.in. pestek słonecznika czy nasion dyni niekoniecznie jest dobre. Pod wpływem wysokiej temperatury, jaka wytworzy się na patelni (powyżej 100 stopni Celsjusza) wiele z korzyści zostaje zniwelowanych. Jemy po prostu dla smaku i przyjemnego gryzienia.

Co więc zrobić, żeby zyskać jak najwięcej z jedzonych przez nas pestek i nasion, orzechów czy migdałów? Należy je namoczyć, najlepiej ok. 8-12 godzin, w zależności od stopnia twardości danego produktu. Migdały na pewno będziemy moczyć nieco dłużej aniżeli pestki słonecznika (i mówię tu o migdałach całych, a nie płatkach). Po tym procesie, zawarte składniki odżywcze i mineralne stają się łatwiej dostępne i znacznie lepiej przyswajalne. Jedząc migdały zyskujemy pewność, że znajdujący się w nich magnez w większej części zostanie przez nas wchłonięty.



MLEKO FISTASZKOWE.
/własny;/

200g fistaszków obranych z łupinek i skórek
1,5-1,75 litra ciepłej, przegotowanej wody
ewentualnie słodzidło do smaku (pominęłam)

Fistaszki, uprzednio odpowiednio przygotowani do użycia, zalewam ciepłą, można i nawet gorącą (ale nie wrzącą) wodą i zostawiam na 8-12h, najlepiej na całą noc, aby się namoczyły. Następnie blenderem dużej mocy lub w robocie kuchennym miksuję wszystko tak, aby całkowicie rozdrobnić orzechy. 

Następnie odcedzam papkę orzechową od płynu na sitku z drobnymi oczkami, papkę dobrze odciskam, a dodatkowo mleko fistaszkowe filtruję przez jałową gazę, aby pozbyć się ewentualnych drobin. 

Przelewam do butelki. Przechowuję w lodówce  2-3 dni.




Z pozostałości, a więc papki orzechowej, można zrobić pyszne smarowidełko do chleba czy wafli żytnich i bezglutenowych, coś na kształt orzechowego "serka". Wystarczy dobrze odciśniętą masę połączyć z ulubionymi dodatkami słodkimi lub słonymi i cieszyć się fajnym kąskiem.

Na przykład na słono: sól, pieprz, szczypiorek, koperek, posiekane chili lub zioła.
Na słodko zaś: miód, cynamon i inne przyprawy korzenne, kakao lub domowa konfitura.




SMACZNEGO!


Pozdrawiam,
Karmel-itka


13 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe mleko, będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. coś dla mnie, fajna propozycja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy pomysł, chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze takiego nie próbowałam, ale bardzo ciekawy przepis!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie robiłam jeszcze nigdy roślinnego mleka, czas najwyższy :-) tymbardziej, że akurat z fistaszków nie będzie tak drogo :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to akurat racja - wychodzi w miarę przyzwoicie, w porównaniu np. z migdałami. Ale przeliczając kupne (pełne chemii) napoje sojowe, lepiej zrobić mleko roślinne samemu :)

      Usuń
  6. Muszę koniecznie wypróbować, super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny pomysł! No i nic się nie marnuje :)

    OdpowiedzUsuń