czwartek, 22 września 2016

JESIENNY DESER Z TAPIOKI





   Wspaniałepromienie wrześniowego słońca w ten pierwszy dzień jesieni - tak Poznań wita złocisto-brązową pannę, zwiastun opadających liści i nadchodzacej deszczowej aury. Nie lubię, ale za piękne kolory i orzeźwiające poranki jestem w stanie wiele jej wybaczyć. I oczywiście za jesienne owoce!

piątek, 9 września 2016

MUFINNKI Z MANDARYNKĄ



Jeżeli nie macie pomysłu na małe co nieco, muffinki sprawdzą się idealnie. Postanowiłam wykorzystać mandarynki w syropie, które kupiłam niedawno w jednym z marketów. Zastanawiając się, jak najlepiej można je wykorzystać, w głowię pojawiły się właśnie te małe, urocze babeczki.
W takiej "egzotycznej" wersji smakują świetnie ;)

sobota, 16 stycznia 2016

DOMOWE BURGERY Z CUKINIĄ

   

     Domowe burgery to cudowna sprawa. Co prawda, nazywanie ich "fast-food" jest nie na miejscu, bo zabierają zdecydowanie więcej czasu, który naprawdę warto poświęcić. Ich smak to poezja, można kombinować bez opamiętania z dodatkami, pasującymi idealnie w punkt w nasze gusta.


wtorek, 5 stycznia 2016

BEZGLUTENOWY TORT CZEKOLADOWY



     Lubię słodycze, a w szczególności czekoladę. Zresztą któż jej nie lubi? Najlepszy poprawiacz nastroju, humoru, co dostarcza potrzebnej w zimowe i długie popołudnia w pracy energii. 
     Miazga kakaowa jest bogata w magnez i wapń

piątek, 20 listopada 2015

BEZGLUTENOWY CHLEBEK BANANOWY Z CZEKOLADĄ I ŻURAWINĄ

   
    Mieliśmy nie tworzyć na tym blogu. Mieliśmy zostawić go i zająć się nowym przedsięwzięciem. Ale nie potrafię. Poświęciłam tej stronie ponad pięć lat i sentymentalnie zdążyłam się związać z tym miejscem. Dlatego powracam. Powracamy - w duecie, ze zdwojona siłą.




   
Pozdrawiam!
Karmel-itka

sobota, 8 sierpnia 2015

MIĘTOLADA - LEMONIADA MIĘTOWA Z LIMONKĄ I MIODEM





    Jest gorąco, ba, można się roztopić nic nie robiąc i nie zanosi się na ochłodzenie. 

    Pewnie wielu z Was zarzuci mi, że marudzę. Nie, nie marudzę - lubię, kiedy jest ciepło, ale na tyle, na ile pozwalają na to warunki klimatyczne, do kórych jesteśmy przyzwyczajeni. 



SUSHI MAKI Z ŁOSOSIEM WĘDZONYM I AWOKADO





    Gonimy za modą - ubraniową, kulinarną, językową. Gonimy za tym, co popularne jest w innych krajach, a nie skupiamy się zbytnio na tym, co oferuje nam nasz. Zachwycamy się kuchnią włoską, azjatycką, hinduską, amerykańską, zapominając o staropolskiej kuchni naszych mam i babć, która wbrew pozorom wcale nie należy do niezdrowych. Wiadomo, tłuste mięsa i zawiesiste sosy nie służą spadkowi cholesterolu - wręcz przeciwnie. Lecz w myśl powiedzenia: "Nie raz, nie zawsze, nie dwa - nie wciąż" :)

    Po co o tym piszę, skoro poniżej proponuję Wam sushi, które przywędrowało do nas z Japonii? Bo właśnie w trakcie jego przygotowania nasunęły mi się te wszystkie konkluzje. Po co, dlaczego i w jakim celu? Żeby spróbować, poznać, zdecydować, czy takie jedzenie nam odpowiada. Dlaczego idziemy za tłumem? Bo jesteśmy jego częścią, siłą rzeczy. 

    Rodzajów sushi jest od groma, ale niemniej najpopularniejszym jest sushi maki, czyli nic innego, jak ryż z dodatkami zawinięty w płaty glonów nori (algi). Nie może zabraknąć ostrego, zielonego chrzanu wasabi jak i sosu sojowego, w którym przed zjedzeniem zamacza się kawałki wspomnianego sushi maki. 








SUSHI MAKI Z ŁOSOSIEM WĘDZONYM I AWOKADO
/przepis na sushi tradycyjny, dodatki własne;/

na 6 porcji


4-5 płatów sushi nori
250g ryżu do sushi
5 łyżek octu ryżowego
2 płaskie łyżeczki cukru
3 łyżki sosu sojowego


1/2 awokado hass (to przypominające żarówkę)
125g wędzonego łososia w plastrach
chrzan wasabi
1/2 pęczka natki pietruszki (drobno posiekany)


do podania:
młody imbir marynowany
sos sojowy


Ryż do sushi płuczę na sicie, dopóki woda od płukania będzie czysta. Zalewam świeżą porcją wody i zostawiam na 20 minut, odcedzam. Ryż gotuję w wodzie w stosunku 1,5:1 (1,5 objętości wody : 1 objętość ryżu)przez 20 minut, wyłączam. Dodaję ocet ryżowy, sos sojowy i cukier, pozostawiam do całkowitego wystudzenia. Ryż będzie wilgotny i mocno klejący.

Na bambusowej macie do zawijania sushi układam jeden płat glonowy. Po jego całej powierzchni rozprowadzam cienką warstwę ryżu (najlepiej robić to zwilżonymi w zimnej wodzie dłońmi). Około 1cm od jednej z krawędzi układam w cienki pas dodatki - posiekaną natkę,na niej porwane na kawałki płaty łososia, na końcu cienkie paski awokado. Na drugiej krawędzi rozprowadzam niewielką ilość wasabi. Przytrzymując "nadzienie", zawijam przy pomocy maty sushi w ciasny, zwarty rulon, mocno dociskając go matą. Następnie przy pomocy bardzo, bardzo ostrego (aby nie zdusić i nie wycisnąć zawartości) i zwilżonego zimną wodą noża, kroję rulon na 1-2cm kawałki. Postępuję tak z każdym kolejnym płatem.

Podaję z marynowanym imbirem i sosem sojowym.


SMACZNEGO!





Pozdrawiam,
Karmel-itka



środa, 5 sierpnia 2015

ORZEŹWIAJĄCY NAPÓJ Z BIAŁEGO WINA




    
    Za oknem temperatury jak w tropikach, a ja siedzę z anginą. Świetnie, prawda? Niemniej post dzisiaj kieruję do wszystkich, którzy w przeciwieństwie do mnie, pragną zbawiennego ochłodzenia i orzeźwienia.


wtorek, 4 sierpnia 2015

OMLET Z KURKAMI BEZ GLUTENU




    Odkąd nauczyłam się przyrządzać omletów, robię je naprawdę bardzo często. Co prawda wymagają nieco więcej czasu niż zwykła jajecznica, ale za smak i ten "prestiż" jestem w stanie poświęcić im znaczniejszą uwagę. 

    Omlet to bardzo często metoda sprawdzenia, czy kucharz nadaje się do swej pracy. W wielu książkach i filmach, jak i w życiu codziennym miałam styczność z czymś takim. Umiesz przyrządzić omlet - możemy pomyśleć, czy zostaniesz na dłużej. Nie umiesz? Wypadasz z gry. Może dlatego dla większości ludzi omlet to jakieś fatum. Niepotrzebnie, bo to wcale nie jest trudne, o czym przekonał mnie mój przyjaciel-kucharz :)

    A co do omletu? Wszystko, co jest pod ręką, czyścimy lodówkę! W wersji dla mięsożernych to jakieś kawałki kiełbas, ścinki szynek, może jakieś sery, a dla wegetarian wszelakiej maści warzywa, zioła i grzyby. Może właśnie kurki, na które mamy sezon? Jędrne, złociste kapelusze uświetnią poranny start, nadając leśnego, wakacyjnego smaku i przypominając piękne chwile w słońcu.




OMLET Z KURKAMI (bez glutenu)
/własny;/
dla 1 osoby


2 jajka kl. M
2 łyżki mleka (roślinne lub zwykłe)
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej/kukurydzianej
50g świeżych kurek
1/2 białej cebuli
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1/2 łyżeczki majeranku suszonego
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
sól, pieprz do smaku
olej roślinny do smażenia


   Kurki oczyszczam pędzelkiem - nie płuczę w wodzie, aby grzyby jej nie wchłonęły, co obniży ich jakość. Kroję w mniejsze kawałki.

   Jajka roztrzepuję wraz z mlekiem i mąką tak, aby nie powstały grudki. Dodaję majeranek, gałkę muszkatołową, sól i pieprz. Odstawiam na chwilę, a w tym czasie szklę na oleju posiekaną cebulę. Wrzucam przygotowane wcześniej kurki, przesmażam do chwili, aż nabiorą złotej barwy. Wlewam masę jajeczną i smażę, podwijając przypieczone brzegi i przechylając tak, aby masa jajeczna spływała na patelnię - chodzi o to, by cała masa się ścięła, co umożliwi łatwe przewrócenie na drugą stronę. Posypuję natką pietruszki.

   Kiedy widać, że cała masa jajeczna się zwarła, biorę talerz podgrzany w mikrofali/piekarniku lub drugą ciepłą patelnię w podobnym rozmiarze i przykrywam patelnię, na której jest omlet. Jednym szybkim i płynnym ruchem obracam patelnię tak, aby omlet znalazł się w całości na drugim naczyniu. Jeśli to talerz, delikatnym ruchem zsuwam omlet na tę samą patelnię co wcześniej, smażę kilka chwil (około minuty)i podaję. Jeśli używamy drugiej patelni, wystarczy wlać odrobinę oleju i dosmażyć na niej omlet, podać.

   Omlet zsuwam na talerz, zginając go w pół. Obficie posypuję posiekaną natką.



SMACZNEGO!




Pozdrawiam,
Karmel-itka



niedziela, 2 sierpnia 2015

JAGODOWA ZUPA NIC




    Mama Karmele-ona pożyczyła mi książkę kucharską - "TANIA KUCHNIA NA CIĘŻKIE CZASY", autorstwa Edy Kierskiej, aż z 1916 roku, która należała do Jej babci. Rok 1916! To praktycznie wiek temu, kiedy została wydana. Obchodząc się z nią, jak z prawdziwą relikwią, wyszperałam przepis na słynną "zupę nic".


piątek, 31 lipca 2015

OGÓRKI MAŁOSOLNE




    Polski klasyk! Ostatnio idę ścieżką klasyków, wczoraj było risotto z kurkami francuskie po polsku, dziś zaś te pyszne ogórki.

    Gdy byłam mała zastanawiałam się, jaka jest różnica pomiędzy ogórkami małosolnymi a kiszonymi, ponieważ obydwa rodzaje są przyrządzane tak samo. Odpowiedź przyszła bardzo łatwo, gdy spojrzałam na to z chemiczno-biologicznego punktu. W skrócie jednak chodzi o to, że ogórki małosolne macerują się w zalewie zaledwie 2-3 dni, kiedy kiszone zaś co najmniej tydzień. 


czwartek, 30 lipca 2015

RISOTTO Z KURKAMI NA CYDRZE




    Ktoś mógłby mi zarzucić profanację francuskich klasyków. Cydr? Jak tak można?! W końcu jakość dodanego alkoholu odzwierciedla się w potrawie, a cydr nijak się mam do drogiego, dobrego białego wina. Hm, nie zgodzę się z tym - jeśli uda nam się zdobyć dobry cydr (a to bywa bardzo trudne; polecam mniej znane, regionalne przedsiębiorstwa), to i nasze risotto będzie smaczne. Także niekoniecznie wina z wysokiej półki są lepsze. Nie raz zdarza mi się kupić coś tańszego, co powala bukietem aromatów. Po prostu trzeba szukać.

    Lubię ten lekki, orzeźwiający posmak jabłek z cydru. Według mnie naprawdę dobrze komponuje się ze świeżymi kurkami i szczyptą suszonego majeranku. Właśnie, kurki. Sezon na nie rozpoczął się niedawno. Te smukłe, złociste grzyby najlepiej smakują na świeżo, najlepiej prosto przyniesione z lasu po porannym grzybobraniu.




    Risotto to klasyka. Sekret tkwi w składnikach - odpowiednim ryżu, dobrym białym winie lub cydrze, świeżych dodatkach i aromatycznych przyprawach, jak również w technice przygotowania - bezustanne mieszanie, które zapobiega przywarciu i przypaleniu, dolewanie bulionu partiami, aby ryż wchłaniał go powoli i stawał się coraz to bardziej kremowy. 

     Przygotowywanie risotto to dla mnie wielka frajda, nie wyzwanie jak dla wielu moich znajomych. Dostałam porządną szkołę na jednych warsztatach, gdzie stałam większość spotkania w kuchni i mieszałam potrawę na kilkanaście osób w wielkim, srebrnym garze. Myślałam, że ręka mi odpadnie następnego ranka, niemniej miałam okazję poznać mnóstwo tajników i wskazówek, które prowadzący kucharz sprzedawał mi przy każdym zerknięciu do kuchni w celu sprawdzenia, czy nadal walczę. Adrianna kontra ryż. Teraz się z tego śmieje, ale wtedy nie było mi tak wesoło :)




RISOTTO Z KURKAMI NA CYDRZE
/własny;/

4 porcje


200g ryżu do risotto
1 cebula biała
1-2 ząbki czosnku
250ml dobrego cydru
600ml bulionu warzywnego
200g świeżych kurek
1/3 łyżeczki suszonego majeranku
sól, pieprz biały
olej roślinny do smażenia


Cebulę, czosnek obieram, drobno siekam i szklę na oleju w garnku o grubym dnie (co by nam nie przywierało). Następnie wrzucam ryż i podsmażam go, dopóki nie stanie się szklisty/przeźroczysty, ciągle mieszając. Wlewam cydr, a następnie porcjami bulion, najelpeij po chochli, wlewając kolejną porcję, gdy ryż wchłonie większość poprzednio dodanego płynu. Wsypuję też majeranek. Nie wolno zapominac o ciągłym mieszaniu!

W międzyczasie czyszczę kurki za pomocą pędzelka. Nie wolno ich płukać ani moczyć, bo wchłoną wodę, tracąc przy tym na jakości. Oczyszczone grzyby kroję w mniejsze części. Kurki przesmażam chwil na oleju, oprószając solą i pieprzem, po czym dodaję do risotto pod sam koniec, kiedy ostatnia porcja płynu została prawie wchłonięta - aby uniknąć ponownej obróbki termicznej, by nie zrobiły się gąbczaste.

Risotto doprawiam do smaku, posypuję posiekaną natką pietruszki. 



SMACZNEGO!



Pozdrawiam,
Karmel-itka